Artykuł

Czy masz dosyć poczucia tego, że coś jest z Tobą nie tak? A w ogóle, gdzie jest Twoja noga?

Czy nie masz dosyć ciągłego poczucia bycia niedoskonałą, wrażenia, że coś jest z Tobą nie tak?

Zawsze w poczuciu za gruba, za chuda, za małe cycki, za duże cycki, za wiotka, za mięsista, za mało się realizujesz zawodowo, za mało jesteś z dziećmi, ruszasz się niezgrabnie, za mało się ruszasz, jesz źle, za mało się starasz, za bardzo się starasz.

I ciągle żyjesz w poczuciu, że coś jest z Tobą nie tak. A nawet, jeśli Ty przestajesz tak o sobie myśleć, to Twoje otoczenie uaktywnia się w mniej lub bardziej subtelnej krytyce.

Jeśli to Cię męczy i chcesz to zmienić, to witaj w klubie.

Tutaj uczymy się zaufania do samych siebie i pozwalamy sobie być sobą. Właśnie taką, jaką jesteś teraz. To nie znaczy, że nie możesz się zmienić, że nie możesz chcieć się zmienić. Ale to właśnie Ty możesz, Ty chcesz, to Twoje życie. Twoje ciało, Twój czas, Twoja rodzina, Twoja droga i Twój wybór. 

Powiem więcej, nie ma opcji, żeby się nie zmieniać, bo życie się zmienia, otoczenie się zmienia, motywacja się zmienia, cele się zmieniają, warunki i możliwości też się zmieniają i koniec końców, a może początek początków my też się zmieniamy. Czasem mniej, czasem bardziej świadomie. Czasem z jakiegoś marzenia, a czasem z potrzeby podążenia za życiem, albo z chęci uniknięcia problemów.

Tak więc nie martw się, że jeśli pozwolisz sobie na bycie taką, na bycie sobą, to koniec, kaplica, rozleniwisz się i utkniesz. Nie ma takiej opcji. Zmienisz się i tak, i być może pozostaniesz niezmienną tam, gdzie to ważne. Bo w byciu tu i teraz odzyskujemy moc, która zwykle jest rozrzucona po kątach, rozwleczona w przeszłości i przerzucona do przyszłości.


Wystartować możesz tylko z tego miejsca, w którym jesteś.

Trudno ruszyć nogą, którą widzimy w lustrze. Patrząc na nią i próbując unieść nic nie zdziałasz, bo jej tam nie ma. Jest przy Tobie, wychodzi z biodra i dotyka ziemi. Tutaj koncentrujesz uwagę i tu możesz działać, iść. Nie myślimy o tym, bo nogą kierujemy z czucia, a nie przez patrzenie, poza tym w naszym organizmie wiele rzeczy dzieje się bezwiednie, ciało wie, co robić i nie wszędzie potrzebna już nasza wola a nawet uwaga. Ale jednak, gdy chcemy gdzieś pójść, zrobić krok, potrzebna jest myśl, intencja, która potem pokieruje mięśniami.

Ten przykład może wydawać się zbyt abstrakcyjny. Jednak jakże często nie mamy pojęcia, gdzie jesteśmy i żyjemy trochę w oderwaniu o rzeczywistości. I próbujemy ruszyć z miejsca, w którym nas wcale nie ma. Albo próbujemy spotkać kogoś tam, gdzie tego kogoś wcale nie ma. Na przykład próbujemy z kimś pogadać, coś uzyskać, ustalić w oparciu o miłość z osobą, która nas nie kocha i o nas nie dba. Szansa powodzenia marna.

Albo próbujemy coś w życiu zmienić, osiągnąć i ustalamy plan, ważne punkty, które mają zadziałać. Ale ustalamy je nie zauważając, jakie nawyki nami kierują i jakie są kluczowe czynniki w danej sytuacji, więc ustalone punkty mogą kompletnie minąć się z przebiegiem naszego dnia i motywami, które kierują naszym działaniem.

Czasem zauważamy to dopiero, gdy podobną strategie stosujemy do drugiej osoby, a nie do siebie. Na przykład próbujemy kogoś nauczyć pisania poematów i nie zauważamy, że ta osoba nie zna jeszcze liter. Ona się frustruje, my też i podobnie jest marna szansa na sukces, jeśli nie zobaczymy rzeczywistości takiej jaka jest w danym momencie.


Gdzie to ciało, gdzie ten ruch, gdzie świadomość.

I po tej przydługiej dygresji wracam do tego, jaki to ma związek z ruchem.

Podczas świadomego ruchu, świadomego tańca zbliżamy się do naszego tu i teraz. Ciało zawsze jest tu i teraz, nawet jeśli niesie ze sobą bagaże z przeszłości, to one wciąż w ciele teraz są.

Przenosząc uwagę do ciała budujemy nowy nawyk przenoszenia uwagi do ciała i zauważania co się z nami dzieje teraz. I z czasem robimy to coraz częściej i w sposób bardziej naturalny.

Naszą ludzką rzeczą jest też odpływać, zanurzać się w marzeniach, wyobraźni, smuć scenariusze, analizować. Jednak, gdy mamy umiejętność a nawet nawyk przenoszenia uwagi do ciała, to mamy większą szansę zauważyć, czy w danym momencie to nam dodaje energii, czy nas z energii ograbia.

Mamy też większą szansę zauważyć potrzebę ciała i na tę potrzebę odpowiedzieć.

Podczas ruchu ćwiczymy umiejętność podążania za jakąś częścią ciała, dajemy jej szansę się wypowiedzieć i przekazać reszcie ciała jakąś jakość, chociażby w postaci specyficznego ruchu.

Podczas warsztatów uczymy się też podążania całym ciałem za czymś, aby budować większe poczucie spójności.

Wchodzimy w różne miejsca w ciele, bardziej specyficznie i głębiej, zwracamy uwagę na istniejące połączenia i budujemy nowe. Zaczynamy postrzegać siebie i swoje ciało w nowych perspektywach, zauważamy, że jest o wiele więcej warstw naszego doświadczenia.

I wreszcie budujemy zaufanie do siebie. Zaufanie oparte na konkretnych doświadczeniach, działaniach, odczuciach i zaczynamy się czuć coraz bardziej na miejscu w swoim ciele i w swoim życiu. A gdy się gdzieś czujemy niezbyt dobrze, mamy większą odwagę to zmieniać i większe szanse na powodzenie, bo ruszamy własną nogą a nie jej hologramem zza krzesła.